Shokz OpenDots ONE to kolejne słuchawki, które mam przyjemność testować i z każdym nowym modelem odkrywam tę kategorię sprzętu na nowo. OpenDots ONE to konstrukcja wcześniej przeze mnie niespotykana. Już sam sposób ich zakładania i noszenia sprawia, że trudno porównać je do klasycznych słuchawek dousznych czy nawet innych modeli open-ear, które miałem okazję sprawdzić.
To sprzęt, który od pierwszego kontaktu budzi ciekawość, ale też lekką niepewność, czy tak nietypowa forma rzeczywiście sprawdzi się w codziennym życiu i podczas aktywności fizycznej. Shokz od lat pokazuje, że potrafi inaczej podejść do tematu słuchawek, jednak tutaj widać kolejny krok w stronę jeszcze większej wygody i minimalizmu.
Jak Shokz OpenDots ONE wypadają podczas sportu i zwykłej codzienności, gdzie liczy się komfort, stabilność i jakość dźwięku? Czy ich nietypowa konstrukcja to tylko ciekawostka? O tym wszystkim w dzisiejszej recenzji.
Inne, ale czy wygodne?
Shokz już przyzwyczaił mnie do tego, że ich modele słuchawek często wykraczają poza standardy. Model OpenDots ONE jest jednak czymś zdecydowanie innym i już od pierwszego kontaktu daje to wyraźnie odczuć. Tuż po założeniu pojawia się dość nietypowe wrażenie, trochę jakbyśmy mieli w uchu kolczyk, co może na moment zaskoczyć. To uczucie szybko jednak mija, bo po kilku chwilach noszenia słuchawki stają się praktycznie niewyczuwalne. Co ciekawe, mimo że ich konstrukcja na początku może sprawiać wrażenie mało stabilnej, trudno mieć do niej zastrzeżenia. Podczas jazdy na rowerze czy intensywnych treningów na siłowni pozostawały na swoim miejscu i ani razu nie sprawiały wrażenia, że mogą się przesunąć czy spaść.


Różnicę widać także w sposobie noszenia. W większości słuchawek pałąk oplata ucho, co bywa problematyczne zwłaszcza dla osób noszących okulary. Tutaj rozwiązano to inaczej, ponieważ Shokz OpenDots ONE po prostu zaciskają się na uchu, eliminując typowe punkty nacisku. Przekłada się to na wyraźnie wyższy komfort, zarówno na co dzień, jak i podczas aktywności fizycznej. Okulary nie kolidują ze słuchawkami, nic się nie przesuwa i nie powoduje dyskomfortu, co szybko zaczyna się doceniać przy dłuższym użytkowaniu.
Na uwagę zasługuje także sama wygoda zakładania. W przeciwieństwie do wielu modeli dousznych nie ma tutaj potrzeby precyzyjnego „celowania” w kanał słuchowy ani poprawiania ich co kilka minut. Słuchawki niemal zawsze układają się w odpowiedniej pozycji, dzięki czemu dźwięk bez problemu dociera do ucha.

Skoro małe to idealne do sportu?
Jedną z największych zalet Shokz OpenDots ONE są ich kompaktowe rozmiary i bardzo niska waga. Na uchu są niemal niewyczuwalne i nie powodują żadnego dyskomfortu, nawet przy dłuższym noszeniu. Wszystko wskazywałoby więc na to, że będą idealnym wyborem do każdej aktywności sportowej. Rzeczywistość okazuje się jednak nieco bardziej złożona.
Podczas jazdy na rowerze zauważyłem pewne ograniczenie. Mimo że słuchawki nie zamykają całkowicie ucha, to jednak w pewnym stopniu tłumią dźwięki otoczenia. W porównaniu z modelem OpenFit 2+ różnica jest wyraźnie odczuwalna. Przy większych prędkościach, w połączeniu z szumem wiatru, trudniej wychwycić to, co dzieje się wokół. Przez to nie czułem się tak pewnie i komfortowo, jak bym oczekiwał. W efekcie trudno uznać je za najlepszy wybór na rower, zwłaszcza w ruchu miejskim, gdzie świadomość otoczenia ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa.

Znacznie lepiej sprawdzają się natomiast w spokojniejszych, mniej dynamicznych aktywnościach. Spacer, siłownia czy codzienne poruszanie się po mieście to miejsca, w których ich konstrukcja i wygoda naprawdę mają sens i nie powodują żadnych ograniczeń.
Lewa czy prawa? Tutaj to nie ma znaczenia
Ciekawym i rzadko spotykanym rozwiązaniem jest pełna symetryczność słuchawek. W przypadku Shokz OpenDots ONE nie ma znaczenia, którą słuchawkę założymy na które ucho. Obie są identyczne. Podobnie działa to z etui ładującym, gdzie nie trzeba zastanawiać się nad właściwym miejscem dla każdej z nich.


Największa zmora to sterowanie
Jak w większości modeli słuchawek od Shokz, także tutaj możemy skonfigurować sposób sterowania w aplikacji. W przypadku OpenDots ONE odbywa się ono jednak wyłącznie za pomocą dotyku. Producent nie przewidział żadnego fizycznego przycisku i to właśnie ten element budzi największe zastrzeżenia.
Dlaczego to problem? Podczas aktywności fizycznej bardzo łatwo o przypadkowe gesty. Niejednokrotnie zdarzało mi się zatrzymać muzykę albo przełączyć utwór bez takiego zamiaru, na przykład przy poprawianiu słuchawki. Trudno znaleźć przekonujące uzasadnienie, dlaczego sterowanie gestami miałoby być lepsze od klasycznych przycisków, które dają znacznie większą precyzję i pewność działania.
Same gesty zostały jednak dobrze zaprojektowane. Do dyspozycji mamy cztery komendy, oparte na dwóch typach interakcji, czyli uszczypnięciu dwoma palcami oraz stuknięciu jednym palcem. System sprawnie rozpoznaje różnice między nimi i reaguje szybko, więc od strony technicznej trudno mieć większe zastrzeżenia.



W aplikacji znajdziemy także funkcję wykrywania noszenia. Po założeniu słuchawek odtwarzanie uruchamia się automatycznie, a po ich zdjęciu muzyka zostaje zatrzymana. Działa to płynnie i zazwyczaj dokładnie wtedy, kiedy powinno, co dobrze wpisuje się w wygodny, bezobsługowy charakter tych słuchawek.
Jakość dźwięku w Shokz OpenDots ONE
Jak na konstrukcję otwartą, dźwięk wypada dobrze i jest przyjemny w odbiorze. Bas jest wyraźny, a całość brzmi dość pełnie, szczególnie przy codziennym słuchaniu muzyki czy podcastów.
Na plus działa wsparcie Dolby Audio, które dodaje brzmieniu przestrzeni i sprawia, że dźwięk wydaje się bardziej otwarty oraz angażujący. Funkcję trzeba jednak włączyć w aplikacji, bo domyślnie jest wyłączona.
Dużym atutem jest także korektor w aplikacji. Do wyboru mamy kilka gotowych trybów oraz możliwość stworzenia własnego profilu, co pozwala lepiej dopasować brzmienie do własnych preferencji.
Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to poziom klasycznych słuchawek dokanałowych. Dźwięk bywa mniej szczegółowy i bardziej rozproszony, co wynika z samej konstrukcji.
Słuchawki idealne na co dzień
Jak już wcześniej wspomniałem, Shokz OpenDots ONE w mojej ocenie nie są najlepszym wyborem do jazdy na rowerze, głównie ze względów bezpieczeństwa. Nie oznacza to jednak, że nie mają swoich mocnych stron. Wręcz przeciwnie, w wielu zastosowaniach sprawdzają się naprawdę dobrze.
To słuchawki, które świetnie odnajdują się na siłowni, podczas spacerów czy pracy. Są lekkie, kompaktowe, dzięki czemu można je nosić przez wiele godzin bez uczucia zmęczenia czy dyskomfortu. Ich konstrukcja sprzyja temu, aby po prostu o nich zapomnieć i skupić się na tym, co robimy.
Właśnie w takim scenariuszu widzę ich największy sens. Jako towarzysz dnia codziennego, do pracy, poruszania się po mieście czy spokojniejszych aktywności sprawdzają się bardzo dobrze. Jeśli natomiast priorytetem jest jazda na rowerze i maksymalna świadomość otoczenia, lepszym wyborem pozostaje model OpenFit 2+ lub OpenRun Pro 2.
Plusy
- Bardzo wysoki komfort noszenia
- Świetne do okularów
- Dobra jakość dźwięku jak na open-ear
- Symetryczna konstrukcja słuchawek
Minusy
- Sterowanie dotykowe zamiast przycisków
- Nie najlepsze do jazdy na rowerze
