Garmin Connect+

Przychody z Garmin Connect+ rosną szybciej niż ze sprzedaży sprzętu. Co to oznacza?

Dodano:

Czas czytania:

3–5 minut

Garmin od lat kojarzy się przede wszystkim z solidnym sprzętem – zegarkami, nawigacjami i elektroniką użytkową. Jednak najnowsze doniesienia finansowe sugerują, że gigant technologii sportowej coraz śmielej spogląda w stronę modelu subskrypcyjnego. Czy to oznacza, że wkrótce za dostęp do naszych statystyk będziemy musieli płacić?

Wszystko wskazuje na to, że usługi takie jak Garmin Connect+ czy inReach rosną w siłę, i to w tempie, które może zaskoczyć niejednego analityka. Mimo początkowego sceptycyzmu użytkowników, nowe płatne funkcje zaczynają przynosić wymierne korzyści. Co to oznacza dla przyszłości marki i portfeli jej klientów? Przyjrzyjmy się bliżej tym zmianom.

Garmin Connect+ rośnie szybciej niż reszta biznesu

Podczas omawiania ostatnich wyników finansowych Garmina, na jaw wyszła interesująca informacja. Przychody z usług subskrypcyjnych, w tym świeżo wprowadzonego Connect+ oraz usług satelitarnych inReach, rosną co najmniej tak szybko, jak cały biznes firmy – a możliwe, że nawet szybciej.

CEO Garmina, Cliff Pemble, zapytany przez analityka Morgan Stanley o znaczenie przychodów rozłożonych w czasie (tzw. ratable revenue), przyznał wprost: „Nasz biznes oparty na subskrypcjach rośnie tak samo mocno, a może nawet mocniej niż ogólny biznes”. To odważne stwierdzenie, biorąc pod uwagę, jak potężnym filarem firmy wciąż pozostaje sprzedaż urządzeń.

Mimo że początkowy odbiór funkcji śledzenia odżywiania w ramach Connect+ był mieszany, wydaje się, że to właśnie ona napędza wzrost zainteresowania płatnymi planami. Użytkownicy, którzy szukają kompleksowych danych w jednym ekosystemie, coraz chętniej sięgają po portfel, by odblokować pełen potencjał aplikacji.

Przychody z Garmin Connect+ rosną szybciej niż ze sprzedaży sprzętu. Co to oznacza?
Przychody z Garmin Connect+ rosną szybciej niż ze sprzedaży sprzętu. Co to oznacza?

Magiczna bariera 10% – dlaczego jest tak ważna?

W świecie finansów liczby mówią same za siebie, ale jedna z nich jest dla Garmina szczególnie istotna: 10%. Dlaczego? Ponieważ przekroczenie progu 10% udziału usług w całkowitych przychodach firmy mogłoby fundamentalnie zmienić sposób, w jaki Garmin jest wyceniany na giełdzie.

Firmy oferujące oprogramowanie i subskrypcje są zazwyczaj wyceniane znacznie wyżej niż producenci sprzętu. Przychody z abonamentów są bardziej przewidywalne, stabilne i charakteryzują się wyższą marżą. Obecnie Garmin wciąż jest postrzegany przez inwestorów głównie jako producent sprzętu. Gdyby jednak udział subskrypcji przekroczył tę magiczną barierę, narracja wokół firmy mogłaby ulec drastycznej zmianie, windując jej wartość rynkową.

Paradoksalnie, mimo dynamicznego wzrostu usług, ich procentowy udział w przychodach… maleje. Jak to możliwe? Odpowiedź jest prosta: sprzedaż sprzętu rośnie jeszcze szybciej. Sam dział Fitness zanotował w 2025 roku wzrost przychodów o 33%, osiągając poziom 2,36 miliarda dolarów. Przy tak ogromnej skali sprzedaży zegarków i liczników, nawet świetne wyniki subskrypcji stają się jedynie kroplą w morzu.

Przyszłość Garmin Connect+: Więcej niż tylko fitness?

Cliff Pemble dał jasny sygnał, w którym kierunku zmierza Connect+. Okazuje się, że funkcja śledzenia odżywiania może pochwalić się „bardzo, bardzo wysokim” wskaźnikiem konwersji z darmowego okresu próbnego na płatną subskrypcję. To wyraźny znak, że użytkownicy widzą wartość w zintegrowanych narzędziach dietetycznych, które mogą zastąpić zewnętrzne aplikacje, takie jak MyFitnessPal.

Co ciekawe, plany Garmina wykraczają daleko poza bieganie i kolarstwo. Firma rozważa ekspansję modelu subskrypcyjnego na inne segmenty rynku:

  • Lotnictwo: Dedykowane usługi dla pilotów, wykraczające poza standardowe mapy.
  • Żeglarstwo: Zaawansowane dane morskie dla kapitanów i żeglarzy.
  • Outdoor: Rozszerzenie istniejących już usług satelitarnych inReach.

Wizja jednego ekosystemu, który łączy sprzęt z zaawansowanym oprogramowaniem w modelu abonamentowym, staje się coraz bardziej realna. Pytanie tylko, co dokładnie Garmin zaoferuje w tych nowych pakietach, by przekonać do nich profesjonalistów z branży lotniczej czy morskiej.

Czy warto płacić za Garmin Connect+?

Dla przeciętnego użytkownika kluczowe pozostaje pytanie o opłacalność. Obecnie cena Connect+ jest skalkulowana tak, że dla zaangażowanych sportowców może być atrakcyjna – zwłaszcza jeśli pozwala zrezygnować z innych płatnych aplikacji. Funkcje takie jak coaching snu, zaawansowane analizy treningowe i wspomniane śledzenie odżywiania tworzą spójną całość.

Istnieje jednak ryzyko, które dostrzegają obserwatorzy rynku. W miarę jak apetyt Garmina na przychody z subskrypcji będzie rósł, nowe, innowacyjne funkcje mogą trafiać bezpośrednio za paywall (ścianę płatności), zamiast być argumentem zachęcającym do wymiany zegarka na nowszy model. To naturalne napięcie w firmach przechodzących transformację z producenta sprzętu na dostawcę usług.

Na ten moment Pemble nie sugeruje tak drastycznych kroków, ale historia branży technologicznej uczy nas ostrożności. Czy Garmin zdoła utrzymać równowagę między lojalnością klientów kupujących drogi sprzęt a chęcią generowania stałych zysków z oprogramowania?

Subskrypcje to nowy pomysł na Garmina?

Czy subskrypcje kiedykolwiek staną się głównym motorem napędowym Garmina? Przy obecnym tempie wzrostu sprzedaży sprzętu wydaje się to odległą perspektywą. Jednak dążenie do przekroczenia progu 10% przychodów z usług jest wyraźnym celem, który może przynieść korzyści akcjonariuszom. A nam, użytkownikom, pozostaje mieć nadzieję, że płatne funkcje będą na tyle innowacyjne, że sami chętnie po nie sięgniemy, zamiast czuć się do tego zmuszeni.

Źródło: the5krunner

Kategorie: