Czy zastanawialiście się, kto otworzy worek z medalami dla Polski na tych igrzyskach? Po kilku dniach rywalizacji i nerwowego oczekiwania, wreszcie mamy powody do radości. I to jakie! Historia dzieje się na naszych oczach w Predazzo, gdzie narodziła się nowa gwiazda polskich skoków.
Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo nabierają rumieńców. Choć początek imprezy nie rozpieszczał biało-czerwonych, to skocznia normalna (K-95) okazała się dla nas szczęśliwa. Młodość, brawura i stalowe nerwy – tak w skrócie można opisać to, co wydarzyło się w poniedziałkowy wieczór we Włoszech.
Srebrny Kacper Tomsiak w Predazzo
Kacper Tomasiak, 19-letni debiutant, o którym jeszcze niedawno mówiło się jako o „melodii przyszłości”, właśnie stał się teraźniejszością polskiego sportu. W konkursie na normalnej skoczni w Predazzo wywalczył srebrny medal, zostając wicemistrzem olimpijskim. To pierwszy krążek dla polskiej reprezentacji na ZIO 2026.
Sukces ten smakuje wybornie, zwłaszcza że przed konkursem eksperci ostrożnie podchodzili do szans Polaków. Tomasiak jednak nic nie robił sobie z presji ciążącej na debiutancie. Już serie treningowe pokazywały, że czuje się na tym obiekcie wyśmienicie, ale konkurs rządzi się swoimi prawami. Młody Polak wytrzymał to ciśnienie w mistrzowskim stylu.
Dramaturgia konkursu i atak z drugiej linii
Jak wyglądała droga po srebro? Pierwsza seria konkursowa zwiastowała ogromne emocje. Tomasiak poszybował na odległość 103 metrów, co dawało mu wysokie, czwarte miejsce na półmetku rywalizacji. Do podium tracił zaledwie ułamki punktów, co zapowiadało niesamowitą walkę w finale.
W drugiej serii 19-latek pokazał klasę godną weterana skoczni. 107 metrów – ta odległość w połączeniu z nienagannym stylem pozwoliła mu na awans i przypieczętowanie olimpijskiego sukcesu. To był atak, na który czekali wszyscy kibice zgromadzeni pod skocznią i przed telewizorami.
Warto odnotować, że sukces Tomasiaka kontrastuje z trudniejszym dniem „starej gwardii”. Kamil Stoch, legenda dyscypliny, zakończył rywalizację na 38. miejscu, nie awansując do serii finałowej. To symboliczna zmiana warty, która pokazuje, że polskie skoki mają następców gotowych walczyć o najwyższe cele.
Skoki narciarskie – polska specjalność olimpijska
Czy kogoś dziwi, że pierwszy medal znów zawdzięczamy skoczkom? Historia pokazuje, że to właśnie ta dyscyplina jest naszą najmocniejszą stroną na zimowych igrzyskach.
Od złota Wojciecha Fortuny w Sapporo (1972), przez erę Adama Małysza, po dominację Kamila Stocha i sukcesy Dawida Kubackiego – skoczkowie niemal zawsze wracają z igrzysk z tarczą. Kacper Tomasiak dopisał właśnie kolejny, piękny rozdział do tej księgi. Jego srebro to dowód na to, że system szkolenia działa, a talenty w Polsce nie kończą się na znanych nazwiskach.
Co dalej na Igrzyskach w Mediolanie i Cortinie?
Srebrny medal Kacpra Tomasiaka to (miejmy nadzieję) dopiero początek polskich sukcesów we Włoszech. Ten wynik zdejmuje presję z pozostałych reprezentantów i daje pozytywnego „kopa” całej kadrze. Przed nami jeszcze rywalizacja na dużej skoczni oraz konkurs drużynowy, gdzie apetyty na pewno wzrosły.
Czy 19-latek pójdzie za ciosem? A może inni nasi reprezentanci pójdą w jego ślady? Bądźcie czujni, bo te igrzyska dopiero się rozkręcają.
Foto: PAP/Grzegorz Momot
