Jaki napęd wybrać do gravela? Z tym pytaniem zetknęła się zapewne niejedna osoba. Ja również, gdy szukałem swojego pierwszego roweru gravelowego. Na etapie wyboru interesowały mnie głównie nowsze rozwiązania, stąd naturalny dylemat: napęd 1×12 czy 2×12?
Ostatecznie zdecydowałem się na napęd 2×12 Shimano GRX. Po jednym, dość intensywnym sezonie jazdy mogę już spojrzeć na ten wybór z dystansu i odpowiedzieć na pytanie, czy napęd 2×12 w gravelu faktycznie ma sens i czy był to dobry wybór?
Gravel, a szosa. Czy jest jeszcze różnica?
Rowery typu gravel na przestrzeni lat bardzo zyskały na popularności. A jak wiadomo, tam gdzie pojawia się popyt, szybko pojawia się także podaż. Z tego powodu konstrukcje gravelowe zmieniają się w szybkim tempie, a każdy producent próbuje znaleźć własną definicję najlepszego połączenia komfortu, szybkości i uniwersalności.
Niestety część tych zmian zaczyna rozmywać pierwotny zamysł gravela. Z każdą kolejną generacją coraz częściej słychać, że gravel zbliża się do szosy. Że staje się bardziej asfaltowy, bardziej uporządkowany, a w katalogach znów zaczęły pojawiać się dwie tarcze z przodu.
Zmieniła się narracja. A to często wystarcza, by uwierzyć, że wracamy do czegoś oczywistego i rzekomo lepszego. W tym kontekście napęd 2×12 nie jest odpowiedzią na nową potrzebę. To raczej powrót do znanego kompromisu, który dobrze sprawdza się w określonych warunkach, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów gravela.


Od dawna powtarza się, że gravel to nie jest szosa na gorszym asfalcie. To zdanie może dziś brzmieć banalnie, ale problem, który opisuje, wcale nie zniknął. Wręcz przeciwnie. Im bardziej gravel próbuje być rowerem do wszystkiego, tym wyraźniej widać, jak bardzo w praktyce różni się od klasycznej szosy. Różnice nie wynikają wyłącznie z geometrii czy szerokości opon, ale także z tego, jak i gdzie faktycznie się nim jeździ.
Jazda gravelem jest bardziej wymagająca
Jazda gravelem jest po prostu bardziej wymagająca pod kątem technicznym. Na szutrze wszystko dzieje się szybciej i w sposób mniej przewidywalny. Przyczepność potrafi zniknąć z jednego zakrętu na drugi. Podjazdy są krótkie, poszarpane i często trudno je ocenić z wyprzedzeniem. Tempo rwie się bez ostrzeżenia, a rytm jazdy trudno utrzymać przez dłuższy czas. Bardzo często poruszamy się w zakresach przełożeń, które na szosie uznalibyśmy za nieefektywne albo wręcz bezsensowne.
Do tego dochodzi konieczność ciągłego balansowania, poprawiania toru jazdy i pracy całym ciałem. Tego nie da się ująć w tabelce ani w wykresie, ale każdy, kto regularnie jeździ gravelem, dobrze wie, o czym mowa.

W takich warunkach napęd przestaje być narzędziem do precyzyjnego pilnowania kadencji. Znacznie ważniejsze staje się to, czy potrafi wybaczyć brak płynności i pozwala skupić się na samej jeździe. I tutaj pojawia się pierwsze zderzenie z klasycznym napędem 2×12. Nie dlatego, że jest to rozwiązanie złe. Jest bardzo dopracowane, ale zaprojektowane z myślą o środowisku, w którym zmienność jest wyjątkiem, a nie codziennością.
Kiedy napęd 2×12 w gravelu ma sens?
To nie oznacza, że napęd 2×12 w gravelu nie ma sensu. Są sytuacje, w których sprawdza się naprawdę dobrze. Długie asfaltowe dojazdy, twardy i równy szuter, jazda w stałym tempie przy wyższej prędkości. W takich warunkach gęste stopniowanie przełożeń robi różnicę. Mniejsze skoki kadencji zmniejszają zmęczenie i ułatwiają złapanie rytmu. Osoby z doświadczeniem szosowym odczuwają to od razu. W tym właśnie scenariuszu mój napęd 2×12 spisuje się bardzo dobrze.
Problem zaczyna się, gdy warunki przestają być czyste i przewidywalne. Błoto, kurz, wilgoć to w gravelu codzienność. Przednia przerzutka w takich warunkach często tylko przeszkadza. Może działać poprawnie, jeśli wszystko jest idealnie ustawione i czyste, ale równie szybko może zacząć wymagać uwagi dokładnie wtedy, gdy najbardziej jej brakuje. Wielu doświadczonych osób jeżdżących na gravelach zauważyło, że właśnie podczas trudnych tras przednia przerzutka odmawia posłuszeństwa. To nie kwestia gustu, lecz prostej mechaniki. Każdy dodatkowy element w strefie brudu zwiększa ryzyko awarii.

Napęd 2×12 daje w zamian coś, co znam i doceniam. Poczucie, że zawsze masz przełożenie dokładnie takie, jakie chcesz. Tyle że w terenie to poczucie bardzo szybko traci znaczenie. Kadencja rzadko jest stabilna, tempo zmienia się skokowo, a decyzje podejmujesz bardziej instynktownie niż kalkulując. W takich warunkach precyzyjne stopniowanie przestaje być realną przewagą, stając się raczej komfortem psychicznym.
Przez długi czas głównym argumentem przeciw napędom 1x był zakres przełożeń, i to kierowało mną przy zakupie. Z perspektywy czasu stwierdzam, że było to błędne przekonanie. Nowoczesne systemy 1×12 oferują w zupełności wystarczający zakres do jazdy gravelowej, przy czym są prostsze i stabilniejsze. Skoki między przełożeniami są większe, ale to kompromis dotyczący wygody, nie możliwości. Zakres odpowiada na pytanie, czy wjedziesz, a stopniowanie – na to, jak płynnie to zrobisz.
Napęd 1×12 też nie jest idealny
Nie ma rozwiązań idealnych i napęd 1×12 również ma swoje wady. Ze względu na swoją konstrukcję, w napędzie z jednym blatem występuje większy skos łańcucha niż w przypadku napędu 2x. Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim szybsze i większe zużycie napędu oraz wyraźniejszy hałas podczas jazdy.


Mimo wszystko są to drobne wady w porównaniu jakie zalety niesie 1×12. Mniej elementów oznacza mniejsze ryzyko problemów w trudnych warunkach, łatwiejszą konserwację i większą niezawodność na błotnistych, kamienistych lub wilgotnych trasach.
Czy napęd 2×12 w gravelu ma sens?
Odpowiedzmy, więc na pytanie zadane na początku. Czy napęd 2×12 w gravelu faktycznie ma sens. Napęd 2×12 w gravelu ma sens, ale tylko w określonych warunkach. Sprawdzi się na długich, równych trasach, asfaltowych dojazdach i tam, gdzie tempo jest stałe, a przewidywalność wysoka. W takich sytuacjach gęste stopniowanie i szeroki zakres przełożeń naprawdę pomagają w utrzymaniu rytmu i komfortu jazdy.

Jednak w klasycznym, zmiennym terenie przewaga 2×12 szybko traci znaczenie. Brud, błoto, wilgoć i ciągłe skoki tempa sprawiają, że przednia przerzutka staje się większym problemem niż zaletą.
Napędy 1×12, choć mają większe skoki między przełożeniami, oferują prostotę, niezawodność i łatwiejszą obsługę w trudnych warunkach. W gravelu właśnie te cechy są często ważniejsze niż perfekcyjna kadencja i idealne stopniowanie.
Wybór między napędem 2×12 a 1×12 sprowadza się więc do stylu jazdy i terenu, po którym będziesz się poruszać. Jeśli większość tras to przewidywalny asfalt i twardy szuter, 2×12 może dawać przyjemność i komfort. Jeśli jednak gravel to dla Ciebie zmienne, nierówne szlaki i błotniste odcinki, prostszy, stabilniejszy napęd 1×12 będzie bardziej praktycznym wyborem. Właśnie z tego powodu następnym razem postawię na napęd 1×12.
Dlaczego napęd 2×12 jest popularny w gravelach?
Oferuje szeroki zakres przełożeń i gęste stopniowanie, co ułatwia utrzymanie stałej kadencji i rytmu jazdy — szczególnie na długich, równych odcinkach.
Czy gravel zaczyna upodabniać się do szosy?
W pewnym stopniu tak. Współczesne gravele często stają się bardziej „asfaltowe”, co widać m.in. w powrocie do napędów z dwiema tarczami z przodu.
Czy jazda gravelem jest bardziej wymagająca niż szosą?
Tak. Szuter, błoto i nierówności oznaczają zmienną przyczepność, nieregularne podjazdy i trudniejszy do utrzymania rytm jazdy.
Kiedy napęd 2×12 w gravelu ma najwięcej sensu?
-Długie asfaltowe dojazdy
-Twardy, równy szuter
-Jazda w stałym tempie
-Trasy o wysokiej przewidywalności
Czym różni się zakres od stopniowania przełożeń?
–Zakres decyduje, czy podjedziesz pod górę.
–Stopniowanie wpływa na płynność kadencji między biegami.
Jakie wady ma napęd 1×12?
-Większy skos łańcucha
-Szybsze zużycie napędu
-Większy hałas
-Większe skoki między przełożeniami
Sprawdź więcej tekstów od TechwFormie.pl
Zdjęcia: Unsplash
